Kategorie

Archiwum


Kalendarz wydarzeń

Wrzesień  2017
Pon Wto śro Czw Pią Sob Nie
   
  1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
WPEC is proudly sponsored by
True Media Concepts

Tagi

Szukaj

wpisz frazę






ministat liczniki.org

Linki:
Fenster-service - Jarosław Skrzypiec
Serwisy www - projektownie
Alufelgi

Królestwo koni – Trakehnen

Dodano czwartek, Styczeń 20, 2011 przez in Historia rasy trakeńskiej |

Fragment pochodzi z książki Marion Gräfin Dönhoff „Kindheit In Ostpreussen” („Dzieciństwo w Prusach Wschodnich”)

5 6

              „…konie nabierały oczywiście jeszcze większego znaczenia, kiedy czasami spędzaliśmy część wakacji w Trakehnen. Tę słynną stadninę założył w 1732 roku Fryderyk Wilhelm I, ojciec Fryderyka Wielkiego. Już wówczas było w niej ponad tysiąc koni, w tym pięćset klaczy, ponieważ król sprowadził konie z wielu innych stadnin rozproszonych po całych Prusach Wschodnich i zgromadził je w Trakehnen.

Z upływem lat areał ciągle rósł, tak że za naszych czasów stadnina miała około sześciu tysięcy hektarów i trzysta pięćdziesiąt wybranych klaczy, które podzielono na stada wg maści: kasztany, karogniade, kare i stada mieszane.

7

Konie zawsze darzyłam szczególnymi uczuciami, ale w Trakehnen poznałam je jako stworzenia godne porównania z człowiekiem. Każdy z dwudziestu czołowych ogierów przebywał w osobnym pawilonie z przylegającym doń wybiegiem i traktowany był jako indywidualność. Ich rodowody sięgały, tak jak rodowody szlacheckie spisane w Almanachu Gotajskim, daleko w minione stulecia. Jednemu z nich, ogierowi Tempelhüer, już za życia postawiono pomnik w brązie, naturalnej wielkości, który stał w Trakehnen przed siedzibą urzędu wuja Lehndorff’a. Rosjanie zabrali go do Moskwy, gdzie dziś stoi przed jakimś instytutem rolnictwa.

Na mnie wówczas szczególne wrażenie zrobił inny ogier. Nosił imię Master Magpie i charakteryzował się tym, że trzeba mu było zakładać kaganiec, ponieważ był tak nerwowy, iż wygryzał sobie kawałki sierści – na całym ciele miał zagojone już, ale pozbawione sierści miejsca. Legendarne wydawały mi się oba siwosze. Cancara spacerując pewnego razu po swoim wybiegu spostrzegł na polu sforę psów biegnących w tak zwanym polowaniu z wleczką, przeskoczył więc wysokie na metr osiemdziesiąt ogrodzenie, by dołączyć do grupy galopujących koni. Natomiast to, że jego przodek, zwany Nana Sahib, przeskoczył dwumetrowe ogrodzenie, trzeba było potem podwyższać, to już nie legenda; pisze o tym, w swojej książce naczelny koniuszy krajowy.

Trakehnen robiło niesłychane wrażenie: jak okiem sięgnąć wspaniały krajobraz, stare aleje, pomalowane na biało ogrodzenia wygonów, zielone łąki i szlachetne konie. Kto kiedyś brał udział w polowaniu na koniach, kto na własne oczy widział, z jaka pasją, z jakim rozpędem konie biorą przeszkody, ten z pewnością nigdy nie zapomni tego przeżycia…”

1 3

4 2

                                                                          Zdjęcia udostępnione dzięki uprzejmości R. z portalu www.goldap.org.pl

Dziękujemy!

Dodaj komentarz




*

Polecane artykuły


F

@2010 trakeny.info - Oficjalna Strona Hodowców i Miłośników Rasy Trakeńskiej.
Kopiowanie lub rozpowszechnianie jakiejkolwiek części serwisu (grafiki czy tekstów) bez zgody właścicieli jest całkowicie zabronione i narusza prawa autorskie.
Projekt graficzny i wykonanie: www.aurorastudio.eu